Jako „wpływowy, urażony bloger”, którego nikt nie zaprosił na pokaz przedpremierowy poszedłem na ten film zazdroszcząc innym „niewpływowym blogerom”, którzy film już widzieli :-).


No dobra a teraz na poważnie.
Po tym jak usłyszałem, że w końcu będzie film o jOBSie, później po trailerze a wcześniej czytając o nim książkę nastawiłem się na mega ucztę.



Ci co czytali książkę to mogli jOBSa zapamiętać w takich kategoriach: wizjoner, sukinsyn, tyran, cham, pracoholik, pamiętliwy, odmieniec, niedopasowany, buntownik, szaleniec czy GENIUSZ. 
W każdym z tych określeń jest coś z prawdy ale wg. mnie najwięcej w tym ostatnim.

Początek filmu to rok 1974 czyli czasy uniwersyteckie jOBSa. 
Młody człowiek chodzący boso /chyba Zuckerberg coś tu podglądał :-)/, który nie wie co chce robić w życiu,. Studia traktuje jak miejsce do spędzania czasu, znudzony zajęciami,  chodzący tylko na te, które ma pasowały itp. Przypominam, że to rok 1974 i atmosfera, możliwości jakie panowały wtedy na amerykańskich uniwersytetach nadal w Polsce są nie do osiągnięcia przy naszym skostniałym systemie edukacji. 
Ale odbiegam od tematu…

Film ciekawie pokazuje zderzenie różnych osobowości Jobsa i Wozniaka. Woz był tym mózgiem, który wiedział jak to wszystko zaprojektować i poskładać od strony elektroniki a jOBS jak to „obrandować” i sprzedać. Wydaje mi się, że na tamtym etapie panowie osiągneli to co osiągneli właśnie dzięki temu miksowi. Każdy z nich sam by tego nie zrobił. Woz wycofany, zamknięty, kompletnie nie potrafiący oddziaływać na ludzi a jOBS twardo i pewnie negocjujący warunki pierwszych umów. To też ciekawy początek tego jak jOBS potrafił zjednywać, zarażać ludzi do swoich idei. Później bywało z tym różnie.



„Najmniejszy Drobiazg Musi Być Niepowtarzalny”

To cały jOBS !
Jego wizje, wizje człowieka, który jest dekadę dalej niż konkurencja też były widoczne w przypadku powstawania nazwy APPLE. Woz chciał „coś tam, coś tam COMPUTER TECHNOLOGY” a jOBS normalnie APPLE bo w książce telefonicznej będzie przed ATARI :).
Etapy tworzenia produktów, skupianie się na detalach, notoryczne niezadowolenie do końca, poprwianie to są te rzeczy, które powodowały, że APPLE zawsze chciało być ponad wszystkim i wszystkimi. Tak zostało do dzisiaj z tą różnicą, że wtedy APPLE przerastało oczekiwania i potrzeby rynku a teraz ich aż tak nie przerasta ale za to ma BRAND, który budzi takie emocje jak żaden inny pomimo, że konkurencja oferuje bardziej zaawansowane produkty.


To były fantastyczne czasy garażu. Początki ery „personalnych komputerów” bez których dzisiaj nie wyobrażamy sobie świata.
Niestety to co jest opisane w książce w filmie jest potraktowane bardzo ogólnie. Generalnie film jest bardzo ogólny bo skupia się głównie na przedziale czasowym APPLE od garażu do grożącego firmie bankructwa. Niestety autorzy filmu pominęli wiele istotnych wydarzeń. Nie wiem z czego to wynika. Może z tego, że w życiu jOBSa działo się aż tyle, że te 120 minut nie wystarczy albo może chcieli jakiegoś rozliczenia z przeszłością ?


Znając książkę i wiele innych szczegółów z tego czasu stwierdzam, że ten film to raczej forma rozliczenia, wybielenia jOBSA, pokazania go w roli twórcy, oszukanego przez ludzi a potem tego, który wszystkich ratuje i zbawia. Takie trochę płytkie amerykańskie kino o amerykańskich bohaterach. Taka forma przykrycia opinii o jOBSIE o których wspomniałem na początku pod płaszczykiem potrzeby chwili i sytuacji. Za dużo rozliczeń, pokazywania po latach kto niby miał rację itp.


Nie chcę opowiadać o wszystkim bo uważam, że każdy powinien sam wyrobić sobie zdanie ale mnie jako WIELKIEGO FANA produktów APPLE ten film niestety nie poraził.
Nie twierdzę, że to było zmarnowane 120 minut ale oczekiwałem czegoś więcej. Czegoś co mnie zaskoczy a nie tylko obrazem opowie to co już wiem. Oczekiwałem szerszego potraktowania życia jOBSA a nie zawężanai tylko do kilku lat i to głównie związanych z APPLE bo jak wiemy jOBS poza APPLE miał etap firmy neXT czy  PIXAR, który sprzedał za potężną kasę DISNEYowi.


Kończąc mój wpis o filmie jOBS nie mogę powiedzieć tak jak jOBS za każdym razem mówił podczas premiery nowych produktów:
– rewolucyjny
– wspaniały
– jedyny
– niesamowity
itp…

Niestety ten film jest tylko poprawny i nic więcej ale niech każdy idzie do kina i sam oceni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *